| Uczelnie weryfikują kandydatów. |
Czy listonosz dostarczył moje dokumenty, bo obawiam się niestety najgorszego? Czyli co się teraz dzieje w uczelnianych biurach rekrutacji.
Uniwersytet Medyczny. Wydziałowe Biuro Rekrutacji, ul. Bukowska 70.
Dzwoni telefon: "Czy listonosz dostarczył do Państwa moje dokumenty, bo obawiam się niestety najgorszego?!" - pyta zdenerwowany kandydat na stomatologię.
Pracownik rzuca wszystko i zaczyna w stercie dokumentów szukać rzeczonej koperty. - Jest! - krzyczy po dłuższej chwili.
Na Uniwersytecie Medycznym zaczyna się drugi etap rekrutacji. Pracownicy weryfikują obecnie teczki kandydatów, czyli sprawdzają, czy znajduje się w nich komplet dokumentów, są podpisy itp.
W poniedziałek w biurach było jak w tyglu: setki telefonów, ale też maili i listów, bo większość kandydatów przesłała dokumenty pocztą.
- Masa pracy! - ucina Anna Jurago, która jesienią i zimą pracuje w dziekanacie II Wydziału Lekarskiego (podlega mu m.in. stomatologia), a wiosną i latem jest szefem wydziałowego biura rekrutacji.
W tym roku na Uniwersytecie Medycznym zarejestrowała się rekordowa liczba kandydatów. Na stomatologię na jedno miejsce zgłosiło się aż 39 kandydatów. Ale życie zweryfikowało statystykę. Okazuje się, że ostatecznie dokumenty na uczelnię złożyło mniej osób - obecnie szacuje się, że na jedno miejsce na stomatologii jest ok. 19 kandydatów. Na medycynę - ten przelicznik wynosi 12 do jednego (dane mogą się zmienić).
Ale i tak pracy jest sporo. Do weryfikacji dokumentów uczelnia oddelegowała kilkunastu swoich pracowników i zatrudniała kilka osób na umowę-zlecenie. Jeśli teczka z dokumentami nie jest kompletna, pracownik biura rekrutacyjnego musi skontaktować się z kandydatem (przy pomocy maila lub telefonu) i poprosić go o uzupełnienie papierów.
- Co za dzień! - skarżył się wczoraj pan Łukasz, który "weryfikował" kandydatów na medycynę. - W jednej teczce brakuje ksera dowodu osobistego, w innej aneksu do świadectwa maturalnego, w innej podpisu! Na 10 podań tylko trzy-cztery są w porządku.
Ci, którzy jeszcze nie zdecydowali, co będą studiować, mają już niewiele czasu. Dokumenty można składać wciąż m.in. na Politechnice Poznańskiej i Akademii Rolniczej (złożyć je można nawet 15 lipca, czyli w tę niedzielę).
- Wakacje? Może jakiś tydzień nad polskim morzem - mówi Anna Jurago i zaraz wylicza: - Teraz weryfikujemy dokumenty, 23 lipca ogłosimy listę rankingową [z wyjątkiem biotechnologii - przyp. red.] i będziemy czekać, czy kandydaci potwierdzą nam chęć studiowania na naszej uczelni. 6 sierpnia - ogłosimy listę przyjętych. Potem jeszcze trzeba wysłać zawiadomienie do wszystkich kandydatów o wynikach naboru. No nie, raczej się nie wyrwę tego lata nad to morze!
Sylwia Sałwacka
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |