| Lech Poznań jedzie do Zabrza z rozsypaną obroną. |
Jakoś sobie poradzimy, mamy jeszcze kilku piłkarzy - uspokaja II trener Lecha Marek Bajor.
Chory jest Bartosz Bosacki, który poprosił o zmianę w połowie środowego meczu z Widzewem Łódź. Ostatnio nie trenował i w ogóle nie jedzie na Śląsk. Za kartki pauzuje Marcin Kikut, a na ostatnim treningu przed wyjazdem na mecz kontuzji mięśnia dwugłowego doznał Jakub Wilk, który grywał na lewej obronie. Gdy dodać do tego przewlekły uraz Grzegorza Wojtkowiaka, sytuacja robi się podbramkowa. - Spokojnie, będziemy mieli kim zagrać - twierdzi trener Bajor. Są Bułgar Kristian Dobrew na lewej obronie i Dawid Kucharski na prawej. Do tego parę stoperów będą tworzyć Zlatko Tanevski i Marcin Drzymont. Zestaw obrony zatem będzie iście eksperymentalny.
Bajor pociesza, że do Zabrza jedzie już jednak Henry Quinteros. - Jest zdrowy i bierzemy go pod uwagę, nawet w kontekście podstawowego składu - mówi drugi trener "Kolejorza".
Zwycięstwo w Zabrzu jest konieczne, jeśli Lech nadal marzy o zajęciu trzeciego miejsca w lidze i udziale w Pucharze Intertoto. - Staramy się myśleć tylko o najbliższym meczu, a nie jakichś tam kolejnych. I ten najbliższy mecz chcemy wygrać. Jak to zrobić? Chcemy nie stracić gola i szukać szansy na jego strzelenie w kontrach - mówi Bajor.
Tymczasem dla Górnika cztery następne mecze są bojem o wszystko - po ostatniej decyzji PZPN o degradacji dwóch zespołów z ekstraklasy (nie licząc ukaranych za korupcję Arki Gdynia i Górnika Łęczna) zabrzanom poważnie zagroził spadek. Górnik jest prawie na samym dnie ligi (zajmuje 13. miejsce) - wiosną wygrał tylko jeden mecz i ma cztery punkty przewagi nad przedostatnią w tabeli Wisłą Płock (która zagra jeszcze zaległy mecz). - Musimy teraz jak najszybciej uciekać z zagrożonej strefy - mówi trener Górnika Marek Motyka i komentuje decyzję PZPN: - Baraże byłyby bardziej miarodajne. W bezpośrednim meczu z drugoligowcem okazałoby się, kto jest lepszy. W Zabrzu boją się przede wszystkim Piotra Reissa. - To groźny zawodnik, bardzo musimy się przed nim pilnować - ostrzega Motyka. Pełen kurtuazji wobec zabrzan jest z kolei trener Bajor. - Oglądaliśmy Górnika, to niezła drużyna. Skoro wygrali z Bełchatowem i Legią, coś w nich musi być.
Piłkarzy Górnika będzie wspierać być może nawet kilkunastotysięczna armia kibiców. Początkowo planowano, by bilety na mecz kosztowały tylko 5 zł, ostatecznie kosztują 10, a część kwoty z tej podwyżki ma być przeznaczona na wyjazd kibiców Górnika do Gdyni na mecz z Arką.
Mecz Górnika z Lechem rozpocznie się dziś o godz. 18. Sędziował będzie Marek Mikołajewski.
Dla Gazety
Zbigniew Zakrzewski
napastnik Lecha
Wreszcie strzeliłem gola [w meczu z Widzewem - przyp. red.] i czuję, że jestem na fali. Aż szkoda, że ten sezon się kończy... Wcześniej nie strzelałem bramek, bo nie stałem tam, gdzie akurat przelatywała piłka. Przed każdym meczem mówiłem sobie "muszę!", no i nie wychodziło. Od Piotra Reissa usłyszałem, bym się tak nie spinał i działał automatycznie. Zadziałało.
Grałem ostatnio w pomocy i nie mogę narzekać - trenerzy przygotowali mnie do zmiany pozycji, sam sporo rozmawiałem z Rafałem Murawskim o grze w środku pola.
WESOŁ
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|
|
| |