Ostrowianie wygrali wyraźnie, ale stracili podstawowego zawodnika Łukasza Jankowskiego.
W derbach Wielkopolski Intar Ostrów Wlkp. bezlitośnie rozprawił się ze Startem Gniezno 61:32. Po meczu trener ostrowian Lech Kędziora miał nietęgą minę - jego podstawowy zawodnik Łukasz Jankowski mocno się potłukł.
Po trzynastym wyścigu Kędziora, który mimo iż jego zespół prowadził już 52:20, był gdzieś daleko myślami. Przecież kontuzja Jankowskiego po tym, jak ze składu wypadł również kontuzjowany Mark Loram, oznaczała poważne osłabienie Intaru, który ma walczyć o awans.
Ze Startem ostrowianie nie mieli większych problemów. Wprawdzie w pierwszym biegu był remis, ale zwycięstwo Sebastiana Brucheisera nad juniorami Startu było dla gospodarzy dobrą wróżbą.
W drugiej gonitwie ostrowianie podwójnie pokonali Dawida Cieślewicza oraz Tomasza Rempałę i Intar wyszedł na prowadzenie 8:4, którego już nie oddał do końca meczu. - Tor był dzisiaj dobrze przygotowany i ja też. Cieszę się, że tak dobrze pojechałem. Mam coś do udowodnienia kibicom - komentował Mikael Max.
Wprawdzie w trzecim biegu znów padł remis i grupa kibiców Startu, która licznie stawiła się w Ostrowie, miała jeszcze nadzieję na to, iż ich zespół zdoła powalczyć o zwycięstwo, ale kolejne sześć gonitw kończyło się łatwymi, podwójnymi zwycięstwami ostrowian. Po 9. wyścigu Intar prowadził 41:13.
Łukasz Jankowski miał wielkiego pecha. Najpierw w 6. biegu bezpardonowo uderzony został w tylne koło przez Mirosława Jabłońskiego i upadł. W 13. gonitwie po wyjściu z pierwszego łuku zakopał się w żużlu i po raz drugi upadł na tor. Tym razem wypadek syna Romana Jankowskiego był znacznie groźniejszy. Łukasz z podejrzeniem złamania nogi i ręki odwieziony został do szpitala.
Po kilkunastominutowej przerwie zawody ponownie wznowiono, ale w jeździe ostrowskich zawodników widać było, iż myślami są przy swoim koledze z zespołu. Ogrom porażki goście zmniejszyli nieco w 14. wyścigu. Wówczas to zgodnie z nowym regulaminem trener Startu Jan Krzystyniak jako jokera (złota rezerwa taktyczna) wysłał do walki swojego najlepszego tego dnia zawodnika. Adrian Gomólski nie dał szans Brucheiserowi i Tomickowi, a że drugi na mecie był Kjastas Puodżuks, goście pokonali parę Intaru w nietypowym dotąd w żużlu stosunku 8:1 (punkty jokera liczy się razy dwa).
Intar Ostrów Wlkp. - Start Gniezno 61:32
Intar: Max 15 (3,3,3,3,3), Gjedde 9 (2,2,2,3), Mariusz Węgrzyk 13 (3,3,3,2,2), Liberski 3 (0,2,1), Jankowski 8 (2,3,3,w), Brucheiser 9 (3,2,2,1,1), Tomicek 4 (3,1,0)
Start: D. Cieślewicz 1 (0,1,w,0), Rempała 4 (1,0,1,2), M. Jabłoński 6 (2,w,1,2,1,0), M. Cieślewicz 2 (1,1,0), Burza 0 (0,0,0), Gomólski 15 (2,1,2,3,6,1), Puodżuks 4 (1,1,0,2)
GG
(źródło: http://www.gazeta.pl)
|